Organizacja festiwalu

Nigdy nie myślałam, że jest to takie trudne. Człowiek myśli, że dzwoni się do jakiegoś zespołu ustala termin i koniec koncert gotowy. O naiwności, jakże mylne jest takie myślenie. Nikt sobie nie zdaje sprawy, ile trzeba wykonać telefonów, ile się nachodzić. Tym bardziej, że jest to festiwal charytatywny. Czyli dochodzi szukanie sponsorów, patronów. Po kolei. Najpierw zaczęłam załatwiać zespół czy zgodzi się wystąpić za darmo. Bo, po co załatwiać resztę, skoro nie wiadomo czy, by się zgodzili. Jednak wyrazili zgodę wystąpią za darmo. Udało się pierwszy mały sukces. Teraz trzeba wynaleźć miejsce. Jest jeden klub studencki, w którym można, by taką imprezę zorganizować.

Właściciel nawet się zgodził, a to kolejny sukces. Jednak okazało się ze czekają mnie kolejne trudności. Trzeba załatwić ochronę, elektryka i nagłośnienie. I właśnie to nagłośnienie stanowi problem. Koszt wynajęcia to ok. 2000 złotych.

Myślałam, że się przewrócę jak usłyszałam tą zawrotną sumę. Zaczęło się bieganie z podaniami z prośbą o patronat. Na maile nie wszyscy chcieli odpowiadać, więc trzeba się było pofatygować do wszystkich lokalnych gazet, rozgłośni radiowych, telewizji. Niektórzy w dość krótkim czasie odpowiadali i co najważniejsze odpowiadali pozytywnie. Inni albo nie odpowiadali albo przysyłali odpowiedz negatywną, na szczęście tych było bardzo mało. Kolejnym problemem byli sponsorzy. Nie każdy chce na taki cel dawać pieniądze. Choć i tak okazał się to do zrobienia. Trzeba było dużo pochodzić, ale udało się zgromadzić potrzebna kwotę. A była ona duża, ponieważ wszystko wyniosło około sześciu tysięcy. Najdroższe było nagłośnienie i przewóz sprzętu zespołu. A także ich dojazd. Jednak najważniejsze, że festiwal się udało i dało radę załatwić w miarę tani przewóz sprzętu.