Transport na drogiej ropie

Już dawno minął okres względnego spokoju, gdy cena ropy po szaleńczym wspinaniu osiągnęła cenę 130 $ by natychmiast prawie spaść do 90$. Tym razem cena ok 120$ za baryłkę utrzymuję się dłuższy czas, a transport po raz kolejny w tej dekadzie dostaje się w tarapaty.
I do tego nie wszystkie kłopoty wynikają z drożejącej benzyny, choć one są najbardziej dotkliwe. Wiosna ludów krajów Arabskich dobrze brzmi w dziennikarskich sprawozdaniach, jednakże na transport niestety dobrego wpływu nie ma. Cena oleju napędowego, tego podstawowego w obecnej dobie środka napędzającego ciężarówki czyli cały transport drogowy dobija, a nawet przekracza, 6 złotych, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się nie tylko niemożliwe ale wręcz niewyobrażalne. O wpływie jaki będzie miał wzrost cen ropy na sytuację branży najlepiej może odpowiedzieć pierwsza z brzegu giełda ładunków . Nie ma bowiem takiej, która nie zanotowałaby spadku zainteresowania. Łatwo to poznać chociażby po intensywnych działaniach marketingowych giełd transportowych. Jednak bez uspokojenia sytuacji wokół państw eksporterów ropy (mam tu na myśli przede wszystkim Iran) poprawy trudno wyglądać. Im szybciej nastąpi tutaj przesilenie, tym szybciej pojawi się nadzieja, że gospodarka, ciągnięta przez drogi transport, nie cofnie się w kryzys. Czy tak będzie? Czy rzeczywiście cena paliw na stacjach przekroczy 8 złotych? Miejmy nadzieję, że to tylko ponure proroctwa.